Komoda Ikea – projekt DIY

Urządzając mieszkanie byłam mocno zafiksowana na trzy kolory: szary, biały i czarny, a to wszystko w połączeniu z drewnem na podłodze. W końcu nadszedł czas na lekką zmianę. Komoda z Ikei idealnie nadawała się na szybki projekt DIY.
Czas mijał, moje upodobania lekko się zmieniały, a potrzeba zmian, nawet tych najmniejszych, rosła. Pracowałam nad projektem salonu dla swojej klientki, dobierałam kolor ścian, wówczas w rękę wpadła mi próbka koloru w odcieniu beżu. Długo się nie namyślałam, kupiłam farbę i zabrałam się do malowania komody. Na jednej się z resztą nie skończyło, bo szafka RTV też wpadła pod wałek z farbą 🙂
Na co zwrócić uwagę przy wyborze farby?
Zależało mi na tym, aby meble ciut się odznaczały na tle białej ściany. Nie ukrywam, że zależało mi na odrobinę większej różnicy, ale akurat w sklepie nie było farby matowej, a jedynie półmat. I tu dla Was WSKAZÓWKA: pamiętajcie, że farba matowa nie odbija światła, więc we wnętrzu wyda się ciemniejsza niż ta w połysku czy nawet, jak w moim przypadku, półmatu. Zatem proponuję, aby zawsze brać próbki dokładnie takiej farby, jaką macie zamiar później używać, żeby się nie rozczarować. (Jak się domyślacie moja próbka była matowa…)
Do mojego projektu DIY użyłam komodę TARVA z Ikei, która oryginalnie wykonana jest z surowego drewna sosnowego. Meble sosnowe idealnie nadają się na wszelkiego rodzaju przeróbki.

Przygotowanie komody i malowanie na biało
Pierwszą zmianą było pomalowanie jej na biało. Wcześniej komoda służyła nam w swojej oryginalnej formie, więc malowałam ją już złożoną. W związku z tym pierwszym krokiem, jaki musiałam poczynić było odkręcenie uchwytów oraz zabezpieczenie papierową taśmą malarską tych elementów, których nie zamierzałam malować.
Aby pokryć kolorem mebel musiałam użyć dwóch warstw farby. Po każdej należy pamiętać, aby przeszlifować drobnoziarnistym papierem ściernym malowaną powierzchnię, ponieważ surowe drewno robi się szorstkie, przez to że podnoszą się jego delikatne „włoski”. Dzięki temu zabiegowi powierzchnia będzie wyrównana i gładka, a później łatwiejsza w utrzymaniu czystości. Na koniec wymieniłam drewniane gałki na czarne. Efekt był następujący (wersja świąteczna):


Malowanie komody kolorem beżowym
Przed zmianą koloru na beżowy odtłuściłam komodę benzyną ekstrakcyjną. Kosztuje grosze i można ją dostać w każdym sklepie budowlanym. Robi się to po to, aby farba się lepiej trzymała. Następnie ponownie zabezpieczyłam taśmą malarską niemalowane części i pomalowałam komodę również dwoma warstwami, tym razem szlifowanie już nie było potrzebne.


Efekt po metamorfozie





Nadal moimi faworytami są jasne barwy, więc dużej rewolucji podczas tego projektu DIY nie ma. Natomiast kolor beżowy idealnie się wpisał w mój (obecny) gust i dobrze się z nim czuję w moim wnętrzu, a przecież o to chodzi: by się było Wam dobrze we własnych domach!
Po więcej zdjęć z inspiracjami zapraszam na mój Instagram lub Facebook!
A jak Wam się podoba?
